Nie jesteś sam
Nie jestem wielką fanką thrillerów ani fantastyki, jednak po dwóch lekko zarwanych na lekturę nocach stwierdzam, że było warto. Pełna szybkich zwrotów akcji fabularyzowana historia walki duchowej wbija w fotel. Dzięki niezwykłemu obrazowaniu znane z teologicznych traktatów zasady starcia dobra ze złem zapadają w pamięć i mogą być dla nas wskazówkami, jak wygrać własną, rzeczywistą walkę duchową,
Wbrew opinii znajomych z pracy, lekarzy, a nawet najbliższej przyjaciółki, która zostawia Wiktorię samą w szpitalu psychiatrycznym, kobieta nie oszalała. Pływająca w wannie martwa łasica, pobrudzone krwią lustro, obślizgłe pocałunki i przerażający szept Stracha – są faktem. Pierwsze rozdziały powieści przypominają klasyczny horror i bynajmniej nie napawają optymizmem. Przerażające, ociekające krwią i przemocą opisy
ataków Stracha, który karmi się lękiem i emocjami swojej ofiary, powodują, iż szybko tracimy nadzieję na happy end. Ale kiedy bohaterka wreszcie oddaje swoje życie Bogu, diametralnie zmieniają się reguły gry. Na scenę wkraczają wiara, zaufanie i miłość, a szala zwycięstwa zaczyna stopniowo przechylać się na stronę Bożych wojowników.
„Martwy za dnia” to dotykająca serca opowieść o Bogu, który troszczy się o swoje dzieci, pomaga im i jest nieskończenie miłosierny. Jedni w opisanej historii odnajdą ślady własnej walki, dla innych lektura będzie swoistą terapią wstrząsową, a może i motywacją do zawalczenia o siebie.
llona Lorenz
